Spoken – Reflection. Recenzja

with Brak komentarzy

Reflection to najnowszy album zespołu Spoken. Chociaż to dziesiąty krążek w dorobku kapeli, to możemy tu mówić o wielu debiutach…..

 

 

Spoken powstał w 1997 roku w Nashville w stanie Tennessee w USA i od początku grał rock chrześcijański, z czasem ewoluując do metalowych brzmień. Historia zespołu jest dość obszerna, tak jak i ilość zmian personalnych w składzie. Nas interesuje rok 2019 rok, kiedy to do składu dołączył J.R. Bareis, gitarzysta Love And Death.

To właśnie z nim na pokładzie Spoken postanowiło nagrać swój kolejny, dziesiąty już album studyjny. W czasie pandemii zespół wydał 4 nowe utwory w ciągu 5 miesięcy. The Way Back Home 21 lutego 2020 r., Awaken Me 3 kwietnia 2020 r., Fallen 5 czerwca 2020 r. i Nightmare 12 czerwca 2020 r. Z czego The Way Back Home i Nightmare doczekały się swoich „lirycs video” w serwisie YouTube.

 

20 lutego 2021 na stronie zespołu ukazało się akustyczne wykonanie utworu Nightmare w wersji na żywo. 6 grudnia 2023 roku Spoken ogłosili datę premiery nowego krążka Reflection na 15 kwietnia 2024 mający się ukazać pod szyldem nowej wytwórni XOVR. Tak się bowiem składa, że Brian ‘Head’ Welch z Korn i Love And Death właśnie otworzył swoją własną wytwórnię XOVR a najnowsza płyta SpokenReflection jest pierwszą wydaną pod jego skrzydłami. Na tym nie koniec, bo sam Head pojawia się gościnnie w utworze Anymore na tej płycie.

Tak więc mamy tutaj kilka debiutów, bo Spoken odkąd dołączył do nich J.R. Bareis jest jakby nowym zespołem, nowa płyta to debiut muzyczny w nowym składzie i a Brian ten krążek ma w swoim portfolio jako pierwsze dziecko swojej wytwórni XOVR.

 

 

Patrząc na to jacy ludzie zabrali się do pracy, można mieć przypuszczenia jaka będzie to muzyka. I w rzeczy samej, tak właśnie jest. Już od samych zapowiedzi byłem więcej niż pewny i co ważniejsze spokojny, o jakość muzyki. Wynika to z tego, że na ostatniej płycie Love And DeathPerfectly Preserved dało się odczuć, że ojciec nu metalu Brian ‘Head’ Welch dał pole do popisu reszcie zespołu, która nie zawiodła i pokazała, że jeśli chodzi o ten gatunek to została bardzo dobrze wychowana.

Oczywiście najwięcej do „powiedzenia” ma tam J.R., który bardzo skrzętnie wykorzystuje swój udział w muzycznym świecie i doskonale odnajduje się w tym co robi. Przy okazji kultywując i rozwijając gatunek ciężkiego i jednocześnie melodyjnego metalu. Mając to na względzie czułem, że w Spoken muzycznie będzie równie wyśmienicie.

 

I chociaż wcześniej nie znałem ich twórczości, to patrząc na ich historię i na to jak zmieniał się skład, widać wyraźnie, że kapela miała dwa wyjścia. Albo zamknąć ten kiosk i rozejść się każdy w swoją stronę, albo znaleźć kogoś, kto to wszystko ogarnie i zrobi z tego zespół z krwi i kości. Decyzja o tym by zaprosić J.R. okazała się strzałem w dziesiątkę.

Reflection jest więc dla mnie osobiście pierwszym w dorobku zespołu albumem, bo dzięki takiemu stanowi personalnemu odczuwam, że to nowy zespół. A sama płyta to nie jakaś wymuszona produkcja, która powstawała w bólach

 

.

O tym jak zespół zaczął być muzycznie płodny może świadczyć to, że krążek zawiera aż 14 premierowych utworów i brakuje tylko 2 minut i 45 sekund by całość trwała pełną godzinę. To niezwykła rzadkość w tych czasach by tak rozlegle zapełnić longplay.

Już pierwsze przesłuchanie daje do zrozumienia, że nie ma tu nudy, przypadków czy „zapychaczy”. Następne nie tylko uspokajają, że jest dobrze, ale potwierdzają że to bardzo dobry album. Oczywiście czuć, że pojawienie się w zespole J.R. Bareis’a i wzięcie pod skrzydła produkcyjne przez Brian’a Welch’a, ma niebagatelne znaczenie co do stylu i brzmienia.

 

To co słychać na Reflection to bardzo ciekawe zjawisko, bo gitarowe rzemiosło Bareis’a, które już na Love And Death Perfectly Preserved było rozwojem ścieżki klasycznego nu metalu, tutaj wchodzi na jego kolejne etapy. Ciężkie riffy w melodyjnej obudowie, nie raz monumentalne a czasem w bardziej łagodnej odsłonie. Do tego charakterystycznie wtórująca sekcja rytmiczna z tym że bas jest tu bardziej „schowany”.

Chyba ten bas właśnie nadaje lekkości utworom, ponieważ nie dominuje, nie stara się być „pierwszymi skrzypcami”. A to daje przestrzeń na flirt z elektroniką, która jest tu dozowana chętnie ale ze smakiem. I to dzięki niej Reflection jest taką mieszanką ciężkich brzmień, które znamy np., z Love And Death z duchem tego co prezentuje Bring Me To Horizon.

 

Wokalnie również jest bardzo dobrze. Kto tęsknił za wrzaskiem, dostanie go pod dostatkiem. Jest on doskonale wyważony, w proporcjach z melodyjnym śpiewem, który wie kiedy przejść do eskalacji krzyku.

Brian Head Welch może być dumny jaki album jako pierwszy ukazał się pod szyldem jego nowej wytwórni XOVR Records. Czuć, że wszystko jest tu dopięte na ostatni guzik a każdy element pieczołowicie dopracowany. Jego gościnny udział w Anymore jest sprawą oczywistą, bo to nie tylko przyjęcie zaproszenia od zespołu, ale także zostawienie swojego śladu na tym albumie.

 

 

Jego wokal dodaje kompozycji idealnej równowagi, bo krzyk który z siebie wydaje jest idealną odpowiedzią na melodyjny wokal Matt’a Baird’a. I chociaż sam Matt też wydziera się tu prosto z trzewi, to jednak słychać różnicę w mocy i barwie.

Head to nie jedyny gość na płycie, który udziela się wokalnie. W utworze Sleeper swojego wokalu użycza Ryan Clark z chrześcijańsko-metalowego zespołu Demon Hunter. Tu również jest dużo wrzasku i mocy. Właściwie ten utwór brzmi tak jak wykrzyczenie całemu światu swoich myśli i bezsilności. Jedna z najlepszych pozycji na płycie.

 

Ostatni utwór Be There to według mnie hołd pamięci jaki J.R. Bareis składa swojej mamie, która zmarła 11 maja 2023 roku. I chodzi nie tylko o tekst utworu, ale także o jego budowę. Można go podzielić na trzy etapy. Pierwszy to część główna po której następuje druga, czyli długo trwający melancholijny motyw, grany tylko na gitarze z subtelnym podkładem elektronicznym w tle. Na końcu po chwili ciszy słyszymy naganie głosowe, prawdopodobnie z nagrania wiadomości telefonicznej, życzeń urodzinowych mamy do syna.

Można pomyśleć, że ten trwający prawie dziewięć minut utwór, swoją specyfiką przypomina to co popełniono na pierwszej płycie Korn w utworze Daddy. Tam również jest długi czas trwania, wyrażenie emocji i na końcu nagranie w podobnej jakości. Co prawda w zupełnie innych rejestrach emocjonalnych ale jednak. Więc piszę to bardziej jako ciekawostkę, ale może zachęci to również do przesłuchania albumu w całości.

 

 

Reflection to bardzo dobry, mocny album, który jest jednym z dowodów na to, że ciężki i melodyjne brzmienia mają się dobrze. Kolejne potwierdzenie, że dziedzictwo końcówki lat 90’ jest rozwijane przez odpowiednich ludzi. Do tego wszystkiego zaprezentowane w nowoczesnym duchu, co nie kłóci się ze sobą a wręcz doskonale uzupełnia.

Album po wielu przesłuchaniach tak wrył się w moją muzyczną pamięć, że często łapię się na tym, że utwory z niego pochodzące same grają mi w głowie. I to jest jeden z wielu powodów, przez które będę obserwował jak dalej rozwinie się kariera Spoken z J.R. Bareis’em w składzie. Jak również silnie co wyjdzie pod szyldem XOVR Records należącej do Brian’a Head’a Welch’a!

 

SpokenReflection

Premiera – 15 marca 2024

 

1. Echoes – 3:35

2. Reflection – 3:24

3. Hourglass – 3:15

4. In The Dark – 3:58

5. Awaken Me – 3:44

6. Anymore (feat Brian 'Head’ Welch) – 3:22

7. Buried – 4:13

8. Let The War Begin – 4:19

9. The End Of Time – 3:14

10. Moments – 4:03

11. Never Look Away – 3:30

12. Future – 3:30

13. Sleeper (feat Ryan Clark) – 4:10

14. Be There – 8:25

 

Matt Baird – wokal

J.R. Bareis – wokal, gitara, programowanie

Dylan Levenoch – bass, kierownictwo artystyczne, projektowanie

Jared Wisner – perkusja, programowanie

 

Nagrania – Apex Studio

Mastering – Spectre Studios, Troy Glessner

Produkcja – XOVR Records (Brian 'Head’ Welch)

Prawa autorskie, dystrybucja – XOVR Records (Brian 'Head’ Welch)

Producent wykonawczy – Brian 'Head’ Welch, David W. William

Menager produkcji – Matt Baird

 

Zostaw Komentarz