Myslovitz – Miłość W Czasach Popkultury (25th Anniversary Edition). Recenzja

with Brak komentarzy

Po 25 latach od premiery zespół Myslovitz prezentuje reedycję swojego kultowego albumu Miłość W Czasach Popkultury.

 

Uwielbiam reedycje rocznicowe w głównej mierze dlatego, że można napisać o znanej sobie płycie w jej świeżym wydaniu. Nie inaczej jest w tym przypadku i bardzo się cieszę, że ten album doczekał się takiej oprawy.

W sumie mniej istotne jest to jak będzie wyglądała okładka, w co zostanie ubogacona i jakie jeszcze dodatki będą wydawnictwu towarzyszyć. Ważniejsze jest to, że album sam w sobie odcisnął taki ślad w historii muzyki, że jego ponowne pojawienie się jest czymś wręcz ożywczym.

 

Myslovitz może być spokojnym, że album sprzeda się dobrze, bo zakładam, że zainteresowanie będzie wielotorowe. Na pewno chętnie nabędą go ci, co mają w swojej kolekcji pierwsze wydanie, które dziś pewnie nosi na sobie „blizny” ćwierćwiecza. Inni natomiast dlatego, że pierwszego wydania nigdy nie posiadali, a bardzo chcieli by mieć go na swojej półce. Sądzę, że znajdą się i tacy nabywcy, którzy kupią dla poszanowania zespołu jako że dziś zakup płyt to jedna z najwyższych form tego wyrazu.

Są też tacy, którzy zrobią to tym chętniej, by podkreślić fakt, że dla nich Myslovitz to właśnie ten zespół, w tym złotym składzie i jeszcze z czasów, gdy to co komponowali było samo w sobie wysoko gatunkowe. A świadczy o tym fakt, jak ich ówczesna twórczość zapisała się w historii polskiej muzyki.

 

 

 

Ta płyta wzbudza wręcz naturalną tęsknotę za tamtymi czasami, bo muzyka zawarta na albumie przypomina okres, kiedy świat nie był jeszcze tak zwariowany jak teraz. Wszystko było jakby prostsze i bardziej poukładane, chociaż technologia już wtedy nachalnie wdzierała się w nasze życie. Dziś gdy dzięki niej można słuchać tej muzyki zupełnie za darmo, miło wspomina się czasy kiedy płyta była czymś wyjątkowym, a najczęściej odtwarzało się je na krążkach skopiowanych na nagrywarce komputerowej. A za taką przysługę często trzeba było sowicie opłacić u kogoś, kto był skłonny ją nam wyświadczyć.

O tym jak wielki to zespół i wspaniała to płyta świadczą niepodważalne fakty, które pokazały późniejsze lata. Pochodzący z Miłości W Czasach Popkultury utwór Kraków, doczekał się później specjalnej wersji, nagranej z Markiem Grechutą i towarzyszącym mu zespołem Anawa. Było to jedno z ostatnich jego dokonań przed śmiercią, a na pewno ostatnie znaczące. To właśnie ta wersja jest częściej odtwarzana niż pochodzący z albumu pierwowzór.

 

 

 

Drugim wydarzeniem było późniejsze odejście od zespołu Artura Rojka, który postanowił rozpocząć solową karierę. Większość fanów poszła za nim i wiernie stoi przy najważniejszym filarze Myslovitz. Sam zespół bezskutecznie próbuje utrzymać się na muzycznym rynku. Po Arturze Rojku żaden nowy wokalista nie może jakoś na stałe zagrzać miejsca. Zarówno Michał Kowalonek, Łukasz Lańczyk jak i Mateusz Parzymięso nie potrafią udźwignąć poziomu legendy pierwszego frontmana. A wydane po rozpadzie oryginalnego składu albumy 1.577 i Wszystkie Narkotyki Świata przeszły zupełnie bez echa.

I tak się składa, że moja wiedza na temat nowych wokalistów i płyt pochodzi sprzed chwili, gdy podpierałem się wiedzą z internetu, gdyż do tej pory kompletnie się tym nie interesowałem. Co chyba najdobitniej pokazuje, jak nie istotne było wszystko co wydarzyło się po odejściu Artura Rojka.

O wielkości albumu Miłość W Czasach Popkultury świadczy nie tylko fakt, że to ten album przypieczętował największą popularność zespołowi. Słuchając dziś tego krążka wyraźnie dostrzegam, że nie ma tu słabych punktów. W zasadzie każdy utwór to przebój i singiel, chociaż tych oficjalnych było oczywiście o wiele mniej. A warto przypomnieć, że w klipie do Długość Dźwięku Samotności występuje aktor Robert Gonera.

 

 

Teraz gdy muzyka z tej płyty radośnie sączy się z głośników, zaczynam coraz mocniej zdawać sobie sprawę z tego, ile piosenek było podstawami do opanowania, gdy uczyłem się grać na gitarze. W sumie większość z nich jest oparta na dość prostych i podstawowych akordach. I na tym polega ich piękno, bo liczy się nie tylko prostota, ale przede wszystkim to jak jest ona zaaranżowana, wykonana i przedstawiona. Jakie pomysły na utwory miał zespół i w jak, sobie tylko znany sposób, zaprezentował je światu.

A co jeszcze ciekawsze, dla mnie osobiście płyta jest genialna, pomimo tego, że najdelikatniej ujmując, nie jestem entuzjastą britpopu. Wielką sztuką jest zrobić album który, chociaż gatunkowo odbiega od moich głównych zainteresowań, to mimo wszystko sprawia że w swojej istocie stał się częścią muzycznego życia. Bo właśnie takie wnioski docierają do mnie i przyznam, że to bardzo przyjemna świadomość.

 

Nie zliczę ile razy słuchałem tego albumu. Najpierw gdy brat załatwił oryginał od kolegi i słuchaliśmy go z odtwarzacza CD. Potem już kopia wypalona na jakimś Verbatimie, bo oryginał musiał wrócić do właściciela. Następnie niezliczone emisje w stacjach radiowych, podczas pokonywania tysięcy kilometrów po polskich drogach. Granie tych piosenek na gitarze, najpierw w domu, gdy udało się je „rozgryźć” (tak kiedyś nie było powszechnego dostępu do internetu i tabulatur), a zdarzało się i na ogniskach.

Piękne czasy, którym towarzyszyła ta muzyka zapadły w pamięci w jak najmilszych wspomnieniach. Można powiedzieć, że Miłość W Czasach Popkultury stała się soundtrackiem do lat młodości. Chyba nie potrzeba więcej by przekonać się o tym jak dla mnie osobiście ważna to płyta. I móc opierać się na tym, że nawet teraz album brzmi świeżo i profesjonalnie a w dodatku jest świetnym odbiciem się od współczesnej twórczości i Myslovitz i samego solowego Rojka.

 

 

To tu są ich korzenie, ten młodzieńczy polot, gdy byli tak entuzjastyczni i wyraziści. A swoim profilem twórczym wyznaczyli nowy nurt w polskiej muzyce rockowej. Dzięki charakterystycznemu eklektyzmowi stali się tak uniwersalni, że puszczano ich dosłownie wszędzie. Bardziej wnikliwy słuchacz, jeśli tylko wykazał ku temu chęci, zaczynał dostrzegać głębsze poziomy zawartych w utworach treści.

Obecne, jubileuszowe wydanie, które ma dziś swoją premierę, dostępne jest w dwóch fizycznych, dwupłytowych formach. Pierwsza to oczywiście najbardziej popularny CD i wracający w ostatnich latach do łask winyl. Ten ostatni w dość ciekawej, półprzeźroczystej formie. Pierwszy krążek zawiera standardowy album, szczęśliwie bez żadnych masteringów. Drugi natomiast wzbogacony jest o wersje demo wszystkich utworów plus Książka Z Drogą W Tytule.

 

Tylko tyle i aż tyle, co można stwierdzić z całkowitą pewnością, tworzy komplet dla każdego. Bo posiadacze pierwszego wydania będą mieć doskonałe uzupełnienie, a nowi nabywcy zamkniętą całość, bez strat do tych pierwszych.

Myślę, że premiera tej reedycji to wspaniała okazja nie tylko dla fanów dobrego Myslovitz, by przypomnieć sobie nostalgiczne lata, ale zarazem dobra okazja, by pokazać nowym słuchaczom, jak się kiedyś robiło muzykę. I choć większość zapatrzona w nowoczesne, tanie brzmienia, może z początku nie zrozumieć o co chodzi, to finalnie, za jakiś czas, na pewno chętniej wrócą do Miłości W Czasach Popkultury niźli do obecnych albumów, których nazw w przyszłości nawet nie będą dobrze pamiętać.

 

MyslovitzMiłość w czasach popkultury (25th Anniversary Edition)

Premiera – 23 lutego 2024

 

Płyta 1

1. Chłopcy – 3:57

2. Nienawiść – 3:48

3. Długość Dźwięku Samotności – 4:10

4. Dla Ciebie – 3:45

5. Peggy Sue Nie Wyszła Za Mąż – 4:25

6. Gdzieś – 4:31

7. Kraków – 4:07

8. Miłość W Czasach Popkultury – 3:12

9. Noc – 5:51

10. Alexander – 4:00

11. My – 3:26

12. Zamiana – 6:25

 

Płyta 2

1. Chłopcy – DEMO version – 3:57

2. Nienawiść – DEMO version – 3:18

3. Długość Dźwięku Samotności – DEMO version – 4:06

4. Dla Ciebie – DEMO version – 3:31

5. Peggy Sue Nie Wyszła Za Mąż – DEMO version – 4:11

6. Gdzieś – DEMO version – 4:14

7. Kraków – DEMO version – 3:39

8. Miłość W Czasach Popkultury – DEMO version – 3:08

9. Noc – DEMO version – 4:46

10. Alexander – DEMO version – 3:05

11. Zamiana – DEMO version – 6:13

12. Książka Z Drogą W Tytule – DEMO version – 6:49

 

Artur Rojek – wokal, gitara

Wojtek Kuderski – perkusja

Jacek Kuderski – bass

Wojtek Powaga – gitara

Przemek Myszor – gitara, instrumenty klawiszowe

Zostaw Komentarz