Pierwszy wpis 2024.

with Jeden komentarz

Minął bardzo długi okres odpoczynku między świętami bożego narodzenia, sylwestrem, przejściem w nowy rok aż do świąt trzech króli.

 

 

Pora wracać nie tylko do codzienności ale i na łamy strony. Póki nie pojawi się pierwsza recenzja zacznę od wpisu, który będzie wejściem w nowy rok i jednocześnie zamknięciem poprzedniego.

Ubiegły 2023 rok był jednym z najbardziej pokręconych jakie przeżyłem i wydarzyło się tyle różnych rzeczy i zjawisk, że czasem zastanawiam się czy to faktycznie miało miejsce, czy mi się wydawało bądź też śniło.
Na szczęście dość dokładnie dokumentuję to co robię, więc na większość spraw mam sam dla siebie dowody w postaci zdjęć i filmów. I chociaż w moich esejach atmosfera w przeważającej mierze panowała dość posępna, wydźwięk choć z pozytywnym finałem i szczęśliwym rozwiązaniem spraw, to jednak opierał się na negatywnych wydarzeniach. Dlatego można by odnieść wrażenie, że w dużej mierze był to rok negatywny.

Otóż nie! To, jak cudowny był ten rok, w pełni zrozumiałem, gdy tworzyłem coroczny film podsumowujący. Musiałem przejrzeć całe archiwum zdjęć, które zrobiłem podczas moich rekreacyjnych wypraw do ciekawych miejsc. Okazało się, że jest ich sporo, bo ostatecznie wyszło ich grubo ponad 10 000. Przeglądałem każde z nich, nie tylko po to, by wybrać te najlepsze do filmu, ale przede wszystkim, by przenieść się myślami z powrotem do tych niesamowitych miejsc i sytuacji, w których zostały uwiecznione

 

 

Statystyka rekreacyjna jest bardzo pozytywna również pod kątem dystansu pokonanego na pieszo z czego ok 90% podczas treningów Nordic Walking i zamyka się w wyniku dokładnie 833,74 km! Wynik ten można uśredniać ale tylko w górę, bo nie zawsze włączałem aplikację wychodząc na spacer. Czasem mi się zapomniało a czasem po prostu dystans był za krótki by bawić się w wyciąganie telefonu i jej uruchamianie. Także myślę, że jakbym dodał do tego wyniku 20/30 km nie mijałbym się z prawdą. I oczywiście wynik ten zarejestrowany jest z aplikacji Strava, która od lat jest dla mnie najdokładniejszą jaką znam.

Wszystko co podałem wyżej samo przez się mówi, że związki przyczynowo skutkowe które popchnęły mnie do rekreacji przyniosły tylko pozytywne aspekty. I sam wynik potwierdza, że wejście w Nordic Walking nie było „słomianym zapałem” i na tą chwilę to moja ulubiona forma aktywności fizycznej. I od pierwszego wyjścia z kijami aż do dziś uważam, że jest czymś idealnym pomiędzy zwykłym spacerem a bieganiem. To pierwsze bywa trochę nudne i uciążliwe, szczególnie gdy idąc trzyma się ręce w kieszeni lub na paskach plecaka. Tego drugiego natomiast nienawidzę i nigdy nie przekonałem się do biegania, podziwiam za to każdego kto lubi i może uprawiać tą formę aktywności.

Za to z kijami idzie się szybciej niż na normalnym spacerze i ogólnie na tę chwilę nowym wyzwaniem jest walczyć by średnie tempo było niższe niż 10 minut. A co do samych kijów to za każdym wyjściem zaskakują mnie swoją solidnością. Coś co wygląda jak cienkie rurki, które nie dają gwarancji na stabilne odbijanie się, są po prostu nie do zarznięcia. Kiedy ja czasem mam już dość, one wtedy sprawdzają się najlepiej. Pomagają się dobrze podpierać na ostatnich etapach i świetnie asekurują gdy droga jest nierówna. A co najlepsze kupiłem je używane za śmieszne wręcz pieniądze od kogoś komu na tyle zalegały w garażu, że postanowił się ich pozbyć. Może o samych kijach na razie skończę bo mógłbym się nieźle rozkręcić a chcę zrobić o tym osobny felieton a kto wie może nawet esej.

W każdym razie wynikająca z czynników ode mnie niezależnych zmiana nawyków i nastrojów dostarczyła mi wiele pozytywnych przeżyć i wrażeń. Kto wnikliwie obserwował moją stronę ale jednocześnie moje profile na portalach społecznościowych, sam mógł wyciągnąć wnioski, że tu pisałem o pewnych negatywnych zdarzeniach natomiast tam było dość słonecznie i kolorowo.

 

 

Muszę napomknąć, że wszelkie metody zachowań o których pisałem w esejach są na tyle skuteczne w swojej intuicyjności, że patrząc w przeszłość roku 2023 pod kątem aktywności internetowej, wszystko ułożyło się po mojej myśli a nawet lepiej. Przykładów nie będę mnożył, bo jest ich naprawdę wiele, natomiast wszystkie łączy to, że gdy widzę wszystkie ruchy sieciowe, to jakie są trendy zachowań, statystyki pod konkretnymi wpisami i publikacjami, mam satysfakcję, że wszystko działa tak jak powinno. To co jest na wierzchu i widoczne już powoduje niezadowolenie oponencji. Bo niestety tak to jest, że zawsze się znajdą tacy co źle nam życzą i co gorsze, starają się robić takie manewry by nie poszło nam na każdym etapie tego co robimy. Tymczasem mimo występujących prób nie udało się i to też daje mi zawsze satysfakcję. Chyba co rok mam takie powracające uczucie zadowolenia, że mogę sobie powiedzieć, że znów im się nie udało. Większy wkurw może ich dopaść gdy zdadzą sobie sprawę z tego że…..

….No właśnie to co widać jest samo w sobie dość ciekawe, natomiast lepsze jest czego nie widać. I nie bez przyczyny piszę o tym na tym etapie. Bo zainteresowani tekstem dotrą tu a inni odpadną na początku, gdyż kto lubi czytać o tym, że ktoś się czymś chwali a szczególnie sukcesami. No to tu robi się bardzo ciekawie. To co wydawać by się mogło głównymi osiami zainteresowań i rdzeni to dla mnie osobiście było powiedzmy taką normą codzienności. Bardziej w tym całym podsumowaniu roku mnie interesuje fakt, że udało mi się spełnić moje największe postanowienie. Czym ono było nie powiem, bo to moja prywatna sprawa, natomiast liczy się to, że udało się je zrealizować. W momencie gdy na Gradowej Górze w Gdańsku wybiła północ i nastał Nowy Rok, niebo rozświetliło się feerią barw wystrzeliwanych fajerwerków, wokół pełno ludzi wznosiło toasty odkorkowując szampany, do mnie dotarło, że udało się, spełniłem moje postanowienie na 2023 rok. A co najciekawsze nikt o nim nie wiedział, nikt nie mógł się nawet domyślać, przez co nikomu nie przyszło do głowy w nie ingerować. Cudowne piękne uczucie nieskazitelnej radości i lekkości, której życzę każdemu!

Tak to właśnie jest, by to co najważniejsze i najbardziej istotne trzymać dla siebie, by potem okazało się, że większość ludzi, którzy myślą, że dobrze nas znają i wydaje im się, że wiedzą o nas wszystko, jedyne co wiedzieli, to tylko ta powierzchowność na której mogą bazować a z której, nawet przy największym zaangażowaniu, nie wyciągną nic. I drugie wspaniałe, towarzyszące temu zjawisko – są pewni, że to co wiedzą, bądź wydaje im się, że wiedzą jest pewnikiem w całej rozciągłości. Dlatego oni zostają w tym miejscu a ja mogę robić swoje będąc zupełnie gdzie indziej. Dlatego ten ubiegły rok był tak ważny. Udało mi się zrobić dużo w przestrzeniach które tego wymagały i w których chciałem wiele robić. A te rzeczy, które miały negatywny wydźwięk były jedynie nikłymi „przeszkadzajkami”.

Jeśli chodzi o stronę, to w dalszym ciągu mam chęć aktywności na niezmiennym poziomie. Pokreślę jednak że bardziej chodzi mi poziom jakości bo praca może spowodować mniejszą częstotliwość publikacji. Natomiast regularność w ubiegłym roku pokazała, że jeśli mam czas, to pojawianie się ciekawych treści jest formalnością. W tym momencie zakładam, że oprócz recenzji muzyki będzie więcej felietonów a tematy przychodzą same. To wręcz niezwykłe jak często życie samo podrzuca tematy na które można się wypowiedzieć, opisać bądź też podać w wątpliwość tezy, które są nam wkładane w umysły każdego dnia z mainstreamu.

I z planów to zasadnicze jedyne założenie, bo jakoś tak sobie myślę, że jak potwierdzają ubiegłe lata a szczególnie ten ostatni, życie jest tak zaskakujące iż nie ma co robić wielkich planów, gdyż może się okazać, że nasze ścieżki pójdą zupełnie innym torem niż to zakładaliśmy. Lepiej więc z pozytywnym nastawieniem zerkać na to czym może zaskoczyć świat i cieszyć się gdy są to sprawy piękne lub wziąć na klatę te, które będą ciężką drogą do przejścia. Postanowienia oczywiście jakieś są, jednak te zostają w mojej prywatnej strefie.

Kończąc ten felieton zapraszam każdego chętnego do obejrzenia filmiku podsumowującego mój 2023 rok i jak wyglądało wejście w nowy na Gradowej Górze w Gdańsku.

Jedna odpowiedz

  1. Magdalena
    | Odpowiedz

    Ha spełnienie przed samym sobą – najlepszy smak wygranej. Satysfakcja przed Samym Sobą!!!

    Przeszkadzajki zawsze się jakieś znajdą…

Zostaw Komentarz