Szczęśliwego 2020 roku!

with Brak komentarzy

Kończy się 2019 rok i za moment wejdziemy w nowy 2020!

Jaki był ten mijający rok? Był specyficzny i dość skomplikowany. I moja intuicja mnie nie zawiodła jeśli chodzi o stan który mam dziś, bo już na początku roku wyczuwałem, że tak będzie.

Zaczęło się od tragicznego wydarzenia na WOŚP, które spowodowało to, że większość zaplanowanych wydarzeń została odwołana lub przeniesiona. Już wtedy wiedziałem, że by być na wszystkich interesujących mnie wydarzeniach i uczestniczyć w rzeczach w których chcę brać udział, muszę włożyć w to o wiele więcej pracy organizacyjnej niż w dwóch ubiegłych latach.

Tak też się stało i naprawdę tak jak wcześniej w 2017 i 2018 roku wszystko szło po prostu swoim torem, płynęło, tak w 2019 zmuszony byłem włożyć sporo ekwilibrystyki w organizację czasu, terminów rezerwacji i pilnowania wszystkich wydarzeń.

Dziś mogę powiedzieć, że trud się opłacił a wysiłek nie poszedł na marne bo jak patrzę na ten miniony rok, to chociaż był jak wspomniałem specyficzny, udało mi się go pięknie zamknąć, co pokazuje film, który tradycyjnie szykuję na 31 grudnia.

Można powiedzieć że w ciągu tego roku były albo okresy gdzie totalnie nic się nie działo, by potem nastąpiły kumulacje, gdzie często musiałem zastanawiać się co wybrać i gdzie być.

Chyba największym sukcesem organizacyjnym był mój lipcowy urlop, gdzie w ciągu dwóch tygodni byłem na tylu wydarzeniach i w tylu miejscach, że do dziś patrząc na zdjęcia i filmy z tego czasu, przyznaję, że jakbym wiedział ile będzie się działo ogółem zawczasu to musiałbym się zastanowić czy podjąć rękawicę.

Wtedy to odwiedziłem Hel, Gdańsk, Gdynię, Jastarnię, Juratę, Jastrzębią Górę, Władysławowo, Radom, Kazimierz Dolny, Lublin, Poznań i na koniec Płock. Pamiętam jak w Płocku na koncercie Soulfly niektórzy byli pełni podziwu że wyrobiłem się w czasie po koncercie Sweet Noise w Poznaniu.

Sam koncert Soulfly wdarł się niespodziewanie w plany, bowiem o tym, że się odbędzie dowiedziałem się robiąc sobie śniadanie w Helu i nie mając dostępu do komputera musiałem nieźle kombinować by załatwić bilet. Ale udało się i terminy nie pokrywały się z innymi, więc wszystko zamknęło się piękną klamrą.

W tym roku wydarzyło się wiele zajebistych rzeczy a pisać o nich było by za długo i za nudno. Cała pigułka jest na filmie.

Ja mogę tylko cieszyć się z tego wszystkiego i podziękować wszystkim, którzy byli ze mną w tym czasie. Ostatnio będąc w Helu spontanicznie stwierdziłem, że klimat tworzą miejsca i ludzie.

I tak patrząc na obecne czasy, w których kontakty międzyludzkie stają się coraz bardziej syntetyczne, mogę śmiało stwierdzić, że spotykam na swojej drodze wielu ciekawych ludzi z niesamowitą energią.

Co prawda świat jest jaki jest i obecnie często ludzie się odwracają, zrywają kontakty, odchodzą itp. Jednak to nie jest istotne. Tak jak kiedyś napisałem na fb „Nie pytaj mnie ile mam znajomych, zapytaj mnie ilu ludzi mam na liście zablokowanych” tak w realnym życiu cenię najbardziej tych, którzy są cały czas i rozumiemy się bez słów.

Za dużo by wymieniać tych, którym chciałbym podziękować. Jednak każdy wie o kogo chodzi. Z Wami świat jest piękniejszy!

A Nowy Rok przywitam na cyplu helskim. Już w czerwcu wpadł mi do głowy pomysł, by zobaczyć jak widać zatokę Pucką w tę wyjątkową noc z samego cypla. Po za tym Hel stał się moim miejscem na ziemi. Podobnie jak Kutno i Płock oraz po części Łódź.

W tych miejscach, kiedy jestem w otoczeniu ludzi których znam i zawsze świetnie spędzamy czas, ładuję życiowe baterie, resetuję się, nabieram sił do kolejnych działań. A przede wszystkim odcinam się od ogólnej ludzkiej hipokryzji, emocjonalnego wyjałowienia i jakiejś mentalnej ściany, która rozrasta się w społeczeństwie z roku na rok. I piękne jest to, że mnie ona nie dotyczy bo nie akceptując jej, po prostu ją ignoruję.

Idę swoją drogą, którą sam sobie wyznaczam. Dlatego Hel jest tym miejscem które daje mi to wspaniałe uczucie odcięcia, spokoju i odpoczynku.

Życzę Wam wszystkiego co najlepsze na nowy rok! A ten będzie na pewno intensywny, gdyż już widzę w zapowiedziach, że wróbelki o tym głośno ćwierkają.