Rock & Rose 2018. Relacja (foto)

with Brak komentarzy

To była już szósta edycja festiwalu Rock & Rose w Kutnie. Na ulicę Józefów 7a, zjechali się fani ciężkiego brzmienia by wspólnie świętować to wydarzenie pełne mocnych brzmień i gorąca, które lało się obfitą falą tak samo z nieba jak i ze sceny.

Co tutaj dużo mówić, pogoda była jak na zamówienie. Biorąc pod uwagę to, że w Kutnie dzień przed Rock & Rose grzmiało i padało i tak samo było dzień po, nie da się ukryć, że w tej kwestii nawet aura przyznała, że trzeba celebrować tradycję!

Tak więc, każdy kto wybrał się do Kutna na przedłużenie sobie dnia dziecka, które jest w każdym z nas, z pewnością się nie zawiódł. A zaznaczyć trzeba, że organizatorzy z roku na rok mają coraz to trudniejsze zadanie. Już ubiegłoroczna edycja dała do myślenia, że poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko.

 

Jednak kto śledził doniesienia odnośnie festiwalu, z pewnością przyznał, że Kutnowska Kuźnia Kultury stanęła na wysokości zadania. Początkowo wiadomo było, że wystąpi zespół Totem, Leash Eye, no i oczywiście współorganizator całego przedsięwzięcia – zespół Alastor. Później do zestawu dołączył Wolf Spider… Ale dwie ostatnie kapele były nadal trzymane w tajemnicy.

I gdy gruchnęła wieść że na R&R 2018 wystąpią Decapitated i Exumer, to zapewne nie tylko ja długo zbierałem szczękę z podłogi…..Zanim nastąpił 2 czerwca, było już wiadomo, że będzie grubo!

 

I faktycznie tak było. Pomimo małych problemów technicznych z którymi jak lew walczyła ekipa odpowiedzialna za nagłośnienie i stanęła na głowie, by dźwięk powrócił z brutalną mocą, festiwal odbył się śpiewająco.

Decybele młóciły bebechy od środka a każda kapela dała z siebie wszystko na scenie i pokazała klasę oraz to, że wszyscy z osobna i razem wzięci czerpią wielką radość z grania na scenie. To właśnie są te piękne chwile na koncertach kiedy zespoły bawią się tak samo dobrze na scenie jak publiczność do ich wykonania. Następuje wtedy swoista symbioza, która scala odczuwanie muzycznego spektaklu.

 

Ja nie ukrywam, że najbardziej czekałem na występ Decapitated i właśnie na tym zespole dałem z siebie wszystko. Tak zwane odcięcie, czyli nie ważne co będzie jutro, czy kark będzie po prostu bolał, czy trafię na SOR by mogli mnie odpowiednio nastawić. Oddałem się temu koncertowi w pełni! Wiedziałem, że będzie ekstremalnie dobrze i tak właśnie było!

Ogólnie wszystkie kapele zagrały bardzo profesjonalnie, potwierdzając swoimi występami to, że Rock And Rose to bardzo znaczący festiwal nie tylko na mapie województwa łódzkiego. Jeżeli już do mnie docierają informacje z wielu stron naszego kraju, że są wspomnienia z Kutna, to znaczy, że R&R jest już bardzo istotne na skalę krajową!

Może o tym poświadczyć fakt, że na festiwal przybyło wiele ludzi z różnych stron kraju. Pisałem o tym już rok temu w relacji z edycji 2017. A teraz to spectrum miast się jeszcze bardziej rozszerzyło!

 

Zastanawiające jest to, że mimo iż Rock And Rose to festiwal ciężkich brzmień, to atmosfera była wręcz piknikowa. I to w bardzo dobrym znaczeniu! Gdy pod sceną panował młyn pogo, nieopodal można było spokojnie leżeć sobie na trawce w zimnym trunkiem w ręku. Wiem o czym piszę bo byłem w obydwu tych sytuacjach.

Teraz pytanie co będzie za rok, bo to, że Rock And Rose 2019 się odbędzie, to raczej pewne…