Koncert Proletaryat. Kutno Garage Moto Pub – 7 kwietnia 2017. Relacja (foto i video)

with Brak komentarzy

Proletaryat w Moto Pubie​- 7 kwietnia 2017 – relacja

To miał być kolejny koncert na którym z założenia miało mnie nie być. Powód? Jak zwykle ten sam – zmęczenie. Cały tydzień, kiedy po szalonym weekendzie spędzonym w Warszawie na koncercie Korn​-a i spotkaniu zBrian Head Welch​ dochodziłem do siebie, przyjmowałem w duchu wszystkie te emocje i chłonąłem tę całą moc, przy okazji jak zwykle ciężko pracowałem. Jak wiadomo od niedzieli zasadniczo zaczęła zapychać się moja skrzynka mailowa, messenger, a telefon nie milknął. Spałem po 3-5 godzin w różnych porach dnia, po to by móc być spokojny za kierownicą ciężarówki, że bezpiecznie dociągnę do kolejnego weekendu, kiedy to na spokojnie będę mógł przeanalizować wszystko jeszcze raz i odespać się w nadmiarze.
Ale co rusz słyszałem pytanie – Jedziesz do Kutna na Proletaryat​? Jak mantra….
W piątek kiedy wstałem do pracy o 3 nad ranem, już wiedziałem, że jadę. Po pracy wróciłem do domu. Prysznic, obiad i kimono na całe 3 godziny. Jak wstałem, transport już na mnie czekał.
I jazda do MOTO PUB Garage​ Kutno, gdzie od wejścia zobaczyłem znajome twarze oraz kilka nowych, które od tego dnia też już są znajome!
Musieliśmy trochę poczekać zanim zespół wejdzie na scenie bowiem w okolicznym kościele trwały jeszcze uroczystości i ksiądz nalegał by wstrzymać się aż dobiegną końca. A wtedy zespół mógł ruszyć z kopyta.
Dla mnie ten dzień był szczególny, bowiem ostatni raz Proletaryat widziałem na żywo w 2011 roku w Warszawie na Ursynaliach. Grali jako pierwszy zespół, jeden z wielu przed gwiazdą wieczoru jaką był – Korn. Wtedy zacząłem interesować się zespołem bardziej. A teraz mogłem ich zobaczyć z naprawdę bliska.
Proletaryat wszedł na scenę i….pozamiatał. Moto Pub aż zadrżał w posadach. I była to nie tylko zasługa dobrego nagłośnienia, ale przede wszystkim doświadczenia wielu dekad grania zespołu na scenie. Cały klub oszalał i wtórował zespołowi z każdym kolejnym zagranym utworem. Sam byłem zaskoczony, że niesiony muzyką znowu mam tyle energii do skakania i machania głową na wszystkie strony. Oto dowód jakie siły może wydobyć z człowieka potęga rocka i dobra atmosfera.
W trakcie koncertu nie zabrakło pogo, wtórowania śpiewem a raczej wrzaskiem wszystkich piosenek i żartowania razem Tomaszem Oley’em Olejnikiem na niby szlagierowe kawały. Gdzieś tak w połowie frontman odczytał informację o pokazie filmu JAROCIN, PO CO WOLNOŚĆ​, który odpędzie się 11 maja 2017 roku w Kutnowski Dom Kultury​. A wystąpi tam przy okazji zespół Moskwa i gościnnie Robert Matera z Dezertera oraz, jakże mogło by być inaczej, Tomasz Oley Olejnik​ z Proletaryat-u.
Potem kapela grała dalej, coraz mocniej cofając się do przeszłości swojej twórczości by finalnie dojść do kulminacyjnego punktu zero. A ten punkt zero wywołał falę największego entuzjazmu!
Zespół zagrał 17 setowych utworów, spośród których znalazły się takie klasyki jak Nie Wyrażam Zgody, Prawda, Ofiarny Stos, Jak Ptak, 1000 Lat czy Srajmy. Nie zabrakło też pozycji sztandarowo-obowiązkowych czyli Proletaryat i Hej Naprzód Marsz. Do tego kapela uraczyła nas dwoma ekstra bonusami w postaci La Cucaracha i Nie K…a Nie! Ten ostatni odegrany był wiele razy, za każdą woltą głośniej i chętniej.
Energia towarzysząca koncertowi była tak gorąca, że nawet zakładając iż mogło mieć to miejsce w środku zimy przy siarczystym mrozie na zewnątrz i opcji ewentualnego braku ogrzewania w środku. Na pewno w Moto Pubie było by równie gorąco jak w ten piątek, gdzie w powietrzu oprócz tlenu unosiła się para i pot rozentuzjazmowanej publiczności, która szczelnie wypełniła całą przestrzeń klubu.
Po koncercie zespół, odpocząwszy dłuższą chwilę wrócił do nas i chętnie pozował do zdjęć oraz podpisywał wszelkiej maści suveniry. Do tego miło było porozmawiać z muzykami i powspominać Ursynalia.









Kilka słów na temat Garage Moto Pub od Tomasza Olejnika.

 

Materiały: archiwum własne, oraz za pozwoleniem naczelnej foto-reporterki.