Glaca – Zang. (Recenzja)

with Brak komentarzy

Płyta Zang ukazała się 6 kwietnia 2018 roku. Jednak już parę dni wcześniej najwierniejsi fani mieli ją w swoim posiadaniu i to w ekskluzywnej wersji, która została wypuszczona w pre-orderze. Sam pre-order można było zamawiać w różnych zestawach.

 

Ja wybrałem relatywnie najbogatszy, bo posiadając już bluzę, zdecydowałem się na zakup pakietu z reedycjami płyt Sweet Noise. Czyli Czas Ludzi Cienia, Revolta i The Trpitic z DVD. Najważniejsza jest jednak płyta Zang, która różni się tym od wersji którą można zakupić po premierze, ilością utworów oraz kolorem krążka.

Kiedy Glaca pod koniec 2017 roku poinformował, że szykuje się do premiery swojej solowej płyty, wiedziałem, że wchodzę w to całym sobą. Jego twórczość jest mi dobrze znana od premiery płyty Czas Ludzi Cienia i bacznie śledziłem każde muzyczne i nie tylko kroki Piotra Mohameda.

 

Dla mnie było oczywiste, że to będzie najwyższa jakość, bo wszystko co do tej pory się ukazało, przetrwało próbę czasu i często się do tego wraca. Czy to Sweet Noise, czy to Mt.Void czy My Riot.

Kiedy na światło dzienne wyszedł pierwszy singiel Oni Przyszli to dosłownie zawrzało. Mnie wbiło w fotel. Oto po raz kolejny dostałem wysokiej próby utwór przy współpracy z basistą Tool-a Justinem Chancelorrem, okraszony muzycznymi smaczkami i wokalizą Moniki Emat. Do tego tekst, który sprawił, że mentalnie stałem się nagi.

 

 

Glaca nawet nie był świadomy, że swoimi słowami wszedł we mnie, nazwał kilka rzeczy po imieniu i zawarł je w tekście, który jest aż do bólu prawdziwy. To jest taki moment w życiu, kiedy nabierasz jeszcze większego szacunku do artysty, którego teksty z przeszłości cytowało się nie raz chociażby w liceum a rówieśnicy w ogóle nie rozumieli co człowiek miał na myśli.

Zawrzało też w necie. Nagle bowiem okazało się, że fala hejtu na Glacę jest tak silna, że aż wylewa się ze wszystkich stron. Udzieliła się również i mi, kiedy zacząłem wyrażać swoje zdanie na temat singla Oni Przyszli i później kolejnego Człowiek. To nie były zwykłe komentarze czy opinie, to całe strony poświęcone nienawiści do innych artystów. Ich członkowie przez długi czas ujawniali się w różnych miejscach i dawali o sobie znać.

 

Przebadałem trochę temat i odkryłem, że takich stron jest mrowie i dotyczą praktycznie każdej dziedziny kultury czy sztuki. Wtedy dotarło do mnie w jakich czasach żyjemy. Ludzie stali się zupełnie jałowi i zamiast robić cokolwiek w życiu, tworzą miejsca w sieci internetowej by wywalić swoją frustrację obrażając innych.

No cóż ubezwłasnowolnienie umysłowe ma się dobrze, ale to przecież przewidział George Orwell w książce Rok 1984. I w sumie można by było na tych ludziach zarobić, bo sądowe grzywny za obrazę zebrały by się w niezłą kwotę. Jednak nie warto było tego robić bo…..Zrobili oni nam wielką przysługę.

 

 

Nam bo skorzystał na tym Glaca i ja osobiście. O płycie Zang i wszystkim co się wokół niej dzieje zaczęło się robić naprawdę głośno zanim się jeszcze ukazała. A i do mnie przyszło wielu nowych ludzi. Fala wiadomości o tym, że to bardzo dobrze, że są jeszcze ludzie, co o Glacy wypowiadają się w dobry sposób, bo mamy podobny sentyment do jego twórczości.

W końcu płyta ujrzała światło dzienne a znane były już cztery numery. Mój świat zadrżał w posadach. Wiedziałem, że to będzie dobra płyta, ale nie przypuszczałem, że aż tak. Wtedy też jakoś naturalnie schowałem się mentalnie i postanowiłem, że jeśli chodzi o Zang to wyłonię się dopiero w momencie kiedy będę już na sto procent ugruntowany w moim zdaniu na temat tego krążka.

 

Dlaczego tak się stało? Przyczyna jest prosta. Już w podstawówce odkryłem, że choć lubię literaturę i język polski sam w sobie, to jakoś nie sprawia mi frajdy omawianie niektórych lektur. Wybebeszanie na wierzch tak nie raz podniosłych historii i scen. Obcowanie ze sztuką bywa bowiem czasem tak intymne i osobiste, że chcemy zachować to dla siebie.

Nie chcemy zabijać tego co dane dzieło ukształtowało w naszej świadomości, pamięci, sercu i duszy. Dosłownie jakby ktoś obdzierał nas z samoistnie ukształtowanych przeżyć i wspomnień, które są unikalne i niepowtarzalne.

 

 

Tak też mogło się stać w przypadku tej płyty. Jak ognia unikałem wszelkich wzmianek o recenzjach o opiniach i komentarzy. Chciałem by ten album był dla mnie czymś bardzo osobistym, bym znał na pamięć każdy dźwięk i słowo……

I dziś mogę tylko potwierdzić, że od pierwszego przesłuchania do dziś kiedy nie wiem ile raz odsłuchałem ten album, jest to dla mnie jedna z najważniejszych płyt w życiu!

 

Zacznę od muzyki. Produkcyjnie stoi na bardzo wysokim poziomie, co nie podoba się większości bo nie potrafią zrozumieć, że jeszcze 10 lat temu, tak produkowane płyty były na porządku dziennym. Przede wszystkim tego się nie słucha na telefonie w tramwaju, nie na słuchawkach ‚pchełkach’ czy w samochodzie z radia zakupionego w biedronce i głośnikach wyprutych przez dyskotekowe umpa umpa.

Tego słucha się na najlepszym sprzęcie jaki posiadasz. To musi być albo dobrej jakości sprzęt grający albo dobre słuchawki, których nie można szukać w marketach. Wtedy nawet za setnym przesłuchaniem, odkrywasz w każdym utworze nowe smaczki.

 

 

I Glaca tę produkcję popełnił świadomie i z premedytacją. Bo tak robi się do dziś w USA i robiło kiedyś i u nas jak płyty produkowało się z zaangażowaniem i bez wyścigu czasowego. A ten album powstawał parę dobrych lat. I czuć to dopieszczenie w każdym dźwięku.

Nawet klipy na YouTube w wersji Full Hd nie oddadzą tego, co odkryjesz wkładając oryginalny krążek do odtwarzacza płyt. A gwarantuję, że kiedy słuchasz tego z serwisów streamingowych i nagle zaczniesz słuchać z płyty, doznasz szoku. Taka różnica jest w jakości dźwięku!

 

Na płycie udziela się wielu muzycznych gości. Wspomniany już Justin Chancellor, Monika Emat, Kora Jackowska, Peja, Marta Podulka, Anna Patrini. Większość gitar to robota Tomasza „Magica” Osińskiego i Grzegorza Piotrowskiego. A ludzi, którzy brali udział w nagraniach jest więcej, wszyscy wymienieni w książeczce. I ten zestaw artystów złożył się na jeden krążek, który dzięki jednemu człowiekowi został połączony w spójny album, który jest monolitem i piękną całością.

A jeśli chodzi o teksty, to tutaj jest dla mnie aż niebezpiecznie osobiście. Wyobrażacie sobie, że człowiek, którego nie znacie osobiście, pisze teksty, tak jakby przebywał z Wami na co dzień, słuchał waszych historii, opinii na temat świata a potem zawierał to w tekstach do swoich piosenek.

 

Dokładnie tak jest na tym albumie. Dosłownie utożsamiam się z każdym słowem na Zang, że nawet trudno jest to pisać. Powtórzę się, ale naprawdę kiedy słucham tej płyty, czuję się jakby Glaca wszedł mentalnie w moją świadomość, zobaczył co się tam dzieje a potem opisał to w swoich utworach. Kiedy tak naprawdę są to jego osobiste przemyślenia, jego patrzenie na świat.

I właśnie tym co zostało nie raz wykrzyczane przez Piotra do mikrofonu, daje mi do myślenia, że jesteśmy do siebie podobni jeśli chodzi o patrzenie na życie, ludzi i sztukę. Dodatkowo każdy tekst staje się jeszcze bardziej bliski i osobisty, kiedy stają się ucieleśnione w życiu. A wiele sytuacji przydarzyło się u mnie i to nawet w ostatnim czasie już po premierze Zang.

 

Są tacy co zarzucają Glacy wtórność w jego warstwie lirycznej. Co na to sam Glaca? Nie raz powtarzał, że pewne frazy są jak klucze łączące jego poprzednie dokonania z obecnymi. Tak postępuje wielu artystów i on sam robi to świadomie.

No tak, ale Ci którzy krytykują teksty na Zang, po prostu wychodzą z założenia, że wszystko musi być proste i przystępne od razu. Bo tak właśnie obecnie produkuje się dziś muzykę.

Znaleźliśmy się w czasach kiedy dobrze zrobiona płyta to rzadkość. A ta jest zrobiona bardzo dobrze i zostanie w pamięci na długo. Zresztą jej siła obroniła się sama. Fala hejterstwa wypchnęła informacje o niej szerzej, dzięki czemu o Zang dowiedzieli się ludzie, którzy są fanami Glacy ale nie śledzili informacji o nim na bieżąco. Klip z Peją do utworu Życie i Samotność ma już teraz ponad trzy i pół miliona wyświetleń.

 

 

A sam utwór pomógł nie jednej osobie, o czym przekonałem się osobiście bo dotarł do mnie mail jednej osoby o tym jak bardzo ważne jest przesłanie w nim zawarte i że pomógł podjąć decyzję, że warto dalej żyć i stanąć na nogi! I właściwie ta wiadomość była dla mnie znakiem, że już czas napisać tę recenzję.

Na płycie Zang znajdują się zarówno muzyczne killery jak i spokojne utwory, dające chwilę oddechu i możliwość przemyśleń czyli Klątwa i Na Końcu Świata. Kiedy świat zaczyna niebotycznie wkurwiać i nie rozumiesz dlaczego tak się dzieje wtedy odpowiedzią są Nie Oddamy Im Krwi, Dziwny Świat, Życie Takie Jest czy Oni Przyszli.

Tak samo Człowiek i Wizja to utwory, które dają piękne połączenie charyzmy Glacy w duetach z Korą i Justinem Chancellorem. No i oczywiście kolaboracja z Peją, która była bardzo wyczekiwana, zrobiła takie wrażenie że większość słuchaczy chciało by powstał cały album Glaca – Peja. A dla ciekawostki podam, że Rychu Peja rzadko kiedy udziela się w duetach. A to też o czymś świadczy!

 

Zang to najlepszy album tego roku! Nie będzie nic lepszego i nie było do premiery 6 kwietnia! Płyta, która stała się bardzo ważna już od momentu pierwszej wzmianki o niej w 2017 roku, poprzez cały czas do premiery. I będzie ważna nawet za wiele lat, kiedy będą spotkania i rozmowy muzyczne w różnych miejscach i z różnymi ludźmi.

Ja osobiście dziękuję Glacy za Zang, bo jest to album, który pokazuje, że są jeszcze artyści, którzy tworzą tak jak kiedyś. Wszystko jest tutaj przemyślane, świadome a za każde słowo i dźwięk jest brana pełna odpowiedzialność. Jednocześnie artyzm staje się obnażeniem, które pokazuje jak można dać coś od siebie innym. Do tego robi się to z wielką siłą, która na zawsze będzie zapamiętana.

Dziękuje także za moją chwilę w klipie Życie i Samotność. Jestem niezwykle poruszony i dumny tym, że mogę uczestniczyć w tym obrazie, w przekazie i mam swoją małą cegiełkę w Zang!

Glaca – Zang

Premiera: 6 kwietnia 2018

1. Oni Przyszli (Feat. Justin Chancellor i Monika Emat)
2. Nie Oddamy Im Krwi
3. Czas Ludzi Słońca
4. Człowiek (Feat. Kora)
5. Dziwny Świat
6. Życie i Samotność (Feat. Peja)
7. Klątwa (Feat. Anna Patrini)
8. Wolność (Feat. Marta Podulka)
9. Trotyl
10. Życie Takie Jest
11. Wilk
12. Tobie
13. Wizja (Feat. Justin Chancellor)
14. Na Końcu Świata

Bonusy Pre-Order:

15. Samotność
16. To My
17. Oni Przyszli (Danny Lohner Remix)