4 Szmery – Roll. Recenzja.

with Brak komentarzy

RollPo 20 latach swojej coverowej działalności jako najlepszy w Europie tribute band AC/DC, zespół 4 Szmery w 2019 roku postanowił pokazać swoje indywidualne oblicze autorską płytą Roll.

 

Album ukazał się 8 listopada 2019 roku i już wtedy wiedziałem, że ten krążek niedługo będzie mój. I tak się pięknie stało że oryginał nabyłem 1 stycznia 2020 roku bezpośrednio od helskiego fanklubu. A transakcja odbyła się w barze Hello, gdzie muzyka z albumu wybrzmiewa tak samo często jak AC/DC, Iron Maiden czy Metallica a nawet raz zdarzyło mi się wyłuskać Aerials System Of A Down.

I nie będę kłamał, że zawartość krążka znałem już wcześniej, ale dawkowałem go sobie sporadycznie, gdyż wiedziałem, że tak jak karty lubią dym tak muzyka 4 Szmerów musi być odsłuchana w odpowiednich warunkach. Tak więc min, przy tej płycie minął mi sylwester w Helu.

 

Sam zespół poznałem trochę od zaplecza. I tak to było w tym samym klubie, gdzie Sierściu występował u boku Piotra Lekkiego (obecnie TSA) i Jurka Styczńskiego (Dżem) w akustycznym trio – Spis. I na dwóch ich koncertach wszędzie obecne były loga na koszulkach obecnych uczestnikach koncertów – 4 Szmery. A więc, nie znam się nie wypowiadam się sprawdzę na żywo.

Okazja ku temu była w 14 lipca w Gdańsku na 5 urodzinach klubu Hard Rock Cafe. I wtedy zrozumiałem o co w tym wszystkim chodzi. Chociaż wtedy nie znałem jeszcze określenia najlepszy tribute AC/DC band in UE to na moje ucho wiedziałem, że Ci Panowie na tym zespole zjedli muzyczne zęby. I nie chodzi tylko o znajomość każdej nuty, riffu czy akordu z całej twórczości, ale przede wszystkim o tą energię i chęć jej przekazania słuchaczom.

Bez zastanowienia nabyłem wszystkie dostępne trzy wydawnictwa zespołu po koncercie. Nie omieszkając oczywiście okrasić je autografami. A kilka tygodni później dowiedziałem się, że zespół szykuje autorską płytę.

 

Teraz i w moich progach leci Roll. Nie da się ukryć, czego zresztą zespół nie ukrywa, że piosenki są inspirowane AC/DC a jednak jest w nich świeży sznyt. Może to dlatego, że AC/DC są już dinozaurami a 4 Szmery to wciąż młodość, która chce by każdy kto tylko dowie się o ich istnieniu chciał poczuć te energię, emocje i radość z muzykowania.

 

 

Teksty Sierścia choć są proste w przekazie to mają swoje drugie dno, które w rockowej oprawie skłania do przemyśleń. A styl śpiewania obrazuje to, że życie może być intensywne i kolorowe jeśli obierze się rockowy styl życia.

 

Jako gitarzysta, który na co dzień gra ciężkie akordowe granie w niskim stroju, chylę czoła kiedy słyszę z jaką lekkością muzycy 4 Szmery grają rocka w klasycznym wydaniu, pełnym solówek i bardzo miękkich przejść. Spójność w brzmieniu szczególnie dostrzegalna jest w dźwiękach piano. To nadaje temu brzmieniu koloryt. Udowadnia też że nie zawsze musi być głośno by było energetycznie.

Ale to jest właśnie kunszt grania, że wiadomo kiedy dołożyć do pieca a kiedy oddać przestrzeń myślom, ciszy i dać szansę wybić się dźwiękom które są ukryte pod płaszczem nawałnicy sprzężeń a które nadają kolorytu i głębi.

 

Do tego w swojej inspiracji AC/DC, 4 Szmery nie przeginają z efektami. Jest tu co prawda przester i trochę gaina, ale cieszy ten piękny rockowy clean, na którym pracuje się jedynie palcami i kostką. A to już wyższa sztuka, którą tylko doborowy muzyk potrafi wyłuskać duszę muzyki.

I tu przechodzimy do genezy brzmienia płyty Roll. To co kocham w takich zespołach, to fakt, że nikt się z nikim nie ściga, nikt nie chce być alfą i nie zasłania sobą reszty. Tu wszystko jest sprawiedliwe, wyważone i podzielone po równo. Nie ma wrażenia, że wokal wysuwa się naprzód a zespół jest tłem, lub odwrotnie. Zespół też nie wybija się na wierzch gdzie wokal jest przytłumiony tak, że by zrozumieć teksty trzeba opierać się załączoną książeczką z tekstami.

 

skład

 

A co do owej książeczki. Widziałem już wiele wydań płyt i pierwszy raz spotkałem się z tak sprytnie skonstruowaną wkładką z tekstami. Nie wiem, może mam za mało płyt, albo po prostu za rzadko takie krążki widziałem, ale na serio, wolę tak zbudowane wydawnictwo, gdzie nie muszę wyciągać schowanej w kartoniku wkładki, która może się pozaginać na rogach, porysować i poniszczyć. Tutaj otwierasz digipack (w foli w którą możesz album zamknąć wielokrotnie) i masz dostęp do krążka. Wyjmujesz go, wkładasz do odtwarzacza i możesz słuchając muzyki, czytać teksty i oglądać zdjęcia bez ryzyka uszkodzenia całości. Piękna sprawa.

Bochnia to miasto, które kojarzy się nie tylko ze znakiem zakazu do 2,5 tony oraz kopalnią soli, ale teraz także ze studiem Kwart Studio/Leonardo 27, gdzie cały materiał został zarejestrowany. I nie jest tajemnicą, że owe studio jest kojarzone z Piotrem Lekkim, który również ma swój ślad na płycie Roll.

 

Przy nagrywaniu albumu i jego masteringu nie popełniono żadnego błędu. Tu wszystko pasuje jak ulał. Jest dobre brzmienie, jest przestrzeń dźwiękowa, równowaga i energia. A te słowa piszę rzadko i każdy wie, że do tego najbardziej lubię się przyczepić.

Płyta Roll to album, który dziś jest jeszcze świeży aż paruje nowością, ale najpiękniejsze jest to, że czas pokaże iż będzie wspominany jako ten, który przypomina, że Rock ma się dobrze. I to ten stary klasyczny, ten brudny z duszą, z emocjami, przeżyciami. Ten który smakuje najlepiej tam, gdzie klimat tworzą miejsca i ludzie. Ten, który powstał w czasach kiedy muzyką się żyło, przeżywało jej każdą sekundę.

 

Dla mnie to piękne doświadczenie. Chociaż sam jestem z pokolenia, które wychowywało się przy nawałnicy innych brzmień, cieszy mnie to, że nie tylko ja zamiast iść za nowymi nurtami, które pozbawiają muzyki tak głębokich doświadczeń, są jeszcze ludzie, którzy nie tylko kultywują legendy. Oni sami tworzą nową historię brzmień które kiedyś zapełniały całe stadiony i przywracają wiarę w rocka, w rock’n’roll-a i w Roll

Premiera – 9 listopada 2019

1. Profil – 3:51
2. Roll – 4:31
3. Czekolada – 3:35
4. Pies – 3:29
5. Żulietta – 3:57
6. Ślad – 3:28
7. Nuda – 3:41
8. Ja – 4:15
9. Pułapka – 3:47
10. Okazja – 4:04

Andrzej Tabor – perkusja
Grzegorz „Gabi” Gruca – bass
Robert „Sierściu” Mastalerz – wokal, teksty
Jacek „Jacek” Szwed – gitara
Arkadiusz „Alvaro” Kluczewski – gitara

Produkcja – Wojciech Famieniec, Grzegorz Gruca
Mastering – Robert Szydło